Na Skraju gęstlasteglasu w wielgotnaskini
głośrażajapał niedźwiefons gruszliwy
Szarała tyci tyci myszodziej skradcichu się
bo wielgotnaskinia jest pobrzegpełniona biżutotem
wszystgactwa codziennosiły wynastępczoki
sprytakikowały swofiary w parniedaleroty
babcitająca gazetborczą odpoczysiedzącokojnie
Był ciekagającykuł o srotak Na pierwokładstronie
gazetbornikarze i medinnikarze w tenposóbstrzegają
"Kiedpadnieci kupiebo na wierzchkrycie lepniechylało"
w twj samej chwili wynastępczoka kupbiła na kwiatbabpudnice
babchylająca niewogólważyła wynastępczoki opuszczakrycie
wynastępczoka szybjedruchwała drogirale z babszyi
taksamszybciała wogólanim okolicudzie cokolważyli
niedźwiefons z wynastępczokami za biżutotem zamiaukłamiał
przed niebezpieczmyślisownikami baczchraniał
niedżwiefons sobwieszstkie naszyjbranzzegarote
i tak przozdobszystkiskotkami na okoliczlane wychodziotem
był też szpaktówszyśladował i niedźwiefonsa przeciwbierzy
pobiersztukopłat mówięc "Dwieśzłosięlerzy"
-M.K. (Won Shim) 2010
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 maja 2012
Nie chciej być kimś innym
Dział:
poezja
Nie marz o byciu kimś innym niż jesteś teraz
Nie chciej być kamieniem
twardym i bezdusznym którego nie rusza nic
ni to co dzieje się z nami, na tym świecie,
ni wiatr nie ruszy, ty stoisz twardo
nie chciej być tym wiatrem
co między liśćmi dębu pod mym oknem
cichą pieśń nuci
i co podróż są zaczął a nie kończy
wciąż w biegu, przemierza szlaki
wśród łąk i miejskich placów
przeganiając chmury
ani tą chmurą nie chciej być
raz pogodną, delikatną,
a raz deszczem rzuci i gromem
przybierając różne kształty słońce przesłania
ale nie chciej być też słońcem
choć gorące i miłe ciepło daje
po prostu bądź sobą taką jaką jesteś
bo w Tobie wszystko zawarte
od tego słońca po kamień
tak idealne
proszę Cię o jedno
bądź sobą na zawsze
-M.K. (WonShim)
Nie chciej być kamieniem
twardym i bezdusznym którego nie rusza nic
ni to co dzieje się z nami, na tym świecie,
ni wiatr nie ruszy, ty stoisz twardo
nie chciej być tym wiatrem
co między liśćmi dębu pod mym oknem
cichą pieśń nuci
i co podróż są zaczął a nie kończy
wciąż w biegu, przemierza szlaki
wśród łąk i miejskich placów
przeganiając chmury
ani tą chmurą nie chciej być
raz pogodną, delikatną,
a raz deszczem rzuci i gromem
przybierając różne kształty słońce przesłania
ale nie chciej być też słońcem
choć gorące i miłe ciepło daje
po prostu bądź sobą taką jaką jesteś
bo w Tobie wszystko zawarte
od tego słońca po kamień
tak idealne
proszę Cię o jedno
bądź sobą na zawsze
-M.K. (WonShim)
piątek, 4 maja 2012
Haiku i Trzy rodzaje muzyki
Dział:
Opowiadania,
poezja,
Zen
Trąbka, puzon, saksofon
blask słońca
i starsza pani pytająca o drogę
-M.K.
Czy znasz słowa tej pieśni?
Letni wiatr, kapiąca woda z kranu
-M.K.
Powiew wiatru
szelest trawy
jeż nieopodal starej sosny
-M.K.
Muzyka świateł
ja sam wśród samotnych ulic
-M.K.
wolno spaceruje wiatr
pomiędzy ulicami miasta
w tak deszczowe popołudnie
-M.K.
popiół spadł na podstawkę
dźwięk zapachu wanilii
-M.K.
Wciąż myślę, planując swoja przyszłość
Ała!
Ugryzłem się w język
-M.K.
Ciepło, ciepło, ciepło, deszcz
-M.K.
Złość na kierowcę
który mnie ochlapał, chwila
Niebo znów rzuciło deszczem
-M.K.
Omori Kazan, Mnich Komuso sekty Fuke: Mój mizerny kunszt pozwala mi jedynie grać muzykę śmiertelników.
Usagi Yojimbo (Ronin): A są inne rodzaje muzyki?
O.K.: Jest jeszcze muzyka natury.
U.Y.: Jak wiatr?
O.K.: Wiatr to oddech natury. Grają drzewa, doliny i góry. Morskie fale uderzają o skały jak bębny, a ziemia grzmi nam pod nogami. Niektóre dźwięki są chropowe i brutalne, a inne delikatne i lekkie. Niektóre grzmią nam w uszach, gdy inne szepcą z oddali. Jednak wszystkie składają się na jedną muzykę natury. Żeby naprawdę ją usłyszeć, trzeba ją najpierw docenić. Dlatego ludzie coraz rzadziej słyszą tę muzykę.
U.Y.: A szkoda.
O.K.: Tak. Wycinają drzewa i nie sadzą nowych. Tępią zwierzęta. Wyrzucają odpadki do morza, rabują ziemię z minerałów. Ludzie stają się przez to głusi. Słyszałem niegdyś, jak mistrz Watazumido wydobył z fletu odgłosy burzy. Wtedy, jedyny raz w życiu, przekonałem się, że można odtworzyć muzykę natury. To Shakuhachi (buddyjski flet). Pierwszy z nich dotarł do nas jedenaście stuleci temu z kraju smoków. Dla nas, mnichów, instrument, na którym "gramy" zen, jest święty. Mojego Shakuhachi sporządzono z bambusa z wyspy Shikoku. Tylko tam rośnie bambus wystarczająco sztywny, żeby się nie rozszczepiał. Ten instrument zrobił sam mistrz Kinko.
(...)
U.Y.: Co za smutna i tęskna melodia... ale oddaje ducha naszego kraju.
O.K.: Tak, to muzyka ludzi. Jest jeszcze trzeci rodzaj muzyki: Muzyka niebios. Ale jak opisać coś, czego śmiertelni nie mogą usłyszeć?
U.Y.: To jak klasnać jedną dłonią?
O.K.: Ach! Cytujesz mistrza zen, Hakuina.
U.Y.: Więc nigdy nie słyszałeś muzyki niebios?
O.K.: Jak dotąd nie... choć nasłuchiwałem, aż moje uszy zaczęły krwawić. Ech!
-Fragment rozmowy z "Usagi Yojimbo tom9 Daisho"- Stan Sakai
blask słońca
i starsza pani pytająca o drogę
-M.K.
Czy znasz słowa tej pieśni?
Letni wiatr, kapiąca woda z kranu
-M.K.
Powiew wiatru
szelest trawy
jeż nieopodal starej sosny
-M.K.
Muzyka świateł
ja sam wśród samotnych ulic
-M.K.
wolno spaceruje wiatr
pomiędzy ulicami miasta
w tak deszczowe popołudnie
-M.K.
popiół spadł na podstawkę
dźwięk zapachu wanilii
-M.K.
Wciąż myślę, planując swoja przyszłość
Ała!
Ugryzłem się w język
-M.K.
Ciepło, ciepło, ciepło, deszcz
-M.K.
Złość na kierowcę
który mnie ochlapał, chwila
Niebo znów rzuciło deszczem
-M.K.
Sześćdziesiąt sześć razy oczy te patrzyły
na piękno jesieni...
Nie proś o więcej.
Słuchaj tylko dźwięku sosen,
kiedy nie ma najmniejszego powiewu wiatru.
-Haiku, wiersz śmierci- Ryonen
na piękno jesieni...
Nie proś o więcej.
Słuchaj tylko dźwięku sosen,
kiedy nie ma najmniejszego powiewu wiatru.
-Haiku, wiersz śmierci- Ryonen
TRZY RODZAJE MUZYKI:
Omori Kazan, Mnich Komuso sekty Fuke: Mój mizerny kunszt pozwala mi jedynie grać muzykę śmiertelników.
Usagi Yojimbo (Ronin): A są inne rodzaje muzyki?
O.K.: Jest jeszcze muzyka natury.
U.Y.: Jak wiatr?
O.K.: Wiatr to oddech natury. Grają drzewa, doliny i góry. Morskie fale uderzają o skały jak bębny, a ziemia grzmi nam pod nogami. Niektóre dźwięki są chropowe i brutalne, a inne delikatne i lekkie. Niektóre grzmią nam w uszach, gdy inne szepcą z oddali. Jednak wszystkie składają się na jedną muzykę natury. Żeby naprawdę ją usłyszeć, trzeba ją najpierw docenić. Dlatego ludzie coraz rzadziej słyszą tę muzykę.
U.Y.: A szkoda.
O.K.: Tak. Wycinają drzewa i nie sadzą nowych. Tępią zwierzęta. Wyrzucają odpadki do morza, rabują ziemię z minerałów. Ludzie stają się przez to głusi. Słyszałem niegdyś, jak mistrz Watazumido wydobył z fletu odgłosy burzy. Wtedy, jedyny raz w życiu, przekonałem się, że można odtworzyć muzykę natury. To Shakuhachi (buddyjski flet). Pierwszy z nich dotarł do nas jedenaście stuleci temu z kraju smoków. Dla nas, mnichów, instrument, na którym "gramy" zen, jest święty. Mojego Shakuhachi sporządzono z bambusa z wyspy Shikoku. Tylko tam rośnie bambus wystarczająco sztywny, żeby się nie rozszczepiał. Ten instrument zrobił sam mistrz Kinko.
(...)
U.Y.: Co za smutna i tęskna melodia... ale oddaje ducha naszego kraju.
O.K.: Tak, to muzyka ludzi. Jest jeszcze trzeci rodzaj muzyki: Muzyka niebios. Ale jak opisać coś, czego śmiertelni nie mogą usłyszeć?
U.Y.: To jak klasnać jedną dłonią?
O.K.: Ach! Cytujesz mistrza zen, Hakuina.
U.Y.: Więc nigdy nie słyszałeś muzyki niebios?
O.K.: Jak dotąd nie... choć nasłuchiwałem, aż moje uszy zaczęły krwawić. Ech!
-Fragment rozmowy z "Usagi Yojimbo tom9 Daisho"- Stan Sakai
Śmierć
Śmierć
Narodziny nie są początkiem;
śmierć nie jest końcem.
-Zhuangzi
Śmierć jest protestem ducha
przeciw niechęci z jaką
to, co obdarzone jest formą
przyjmuje wszelkie zmiany.
Protestem przeciwko stagnacji.
-Govinda
Inaczej niż życie, śmierć nie może
zostać człowiekowi odebrana
i dlatego możemy uważać ją za dar Boga.
-Seneka
Mistrz Dogo (Daowu):
Gdy mistrz Dogo udawał się pewnego razu do pogrążonej w żałobie rodziny w celu niesienia pociechy, zabrał ze sobą ucznia. Kiedy przybyli na miejsce, uczeń imieniem Zengen zapukał w wieko trumny i spytał Dogo: "Czy on jest żywy, czy martwy?"Mistrz odparł: "Nie powiem, że jest żywy, nie powiem, że jest martwy".
Wówczas Zengen wykrzyknął: "Dlaczego nie odpowiesz mi tak albo nie?"
Dogo odrzekł: "Nie powiem. Nie powiem."
W drodze powrotnej do świątyni Zengen rzekł: "Mistrzu, ostrzegam cię, jeśli mi nie powiesz, uderzę cię!"
Dogo odparł: "Róg jak uważasz, ale ze mnie nie wydobędziesz ani słowa." Wtedy Zengen uderzył go.
W długi czas potem, gdy Dogo już nie żył, Zengen odwiedził Sekiso, innego ucznia Dogo i opowiedział mu o wydarzeniu. Potem zaś zapytał: "Czy był on żywy, czy martwy?"
Sekiso odpowiedział: "Nie powiem, że był żywy, nie powiem, że był martwy".
Zengen spytał: "Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?"
Sekiso odrzekł: "Nie powiem! Nie powiem!"
Nagle Zengen doświadczył głębokiego wglądu.
Teitoku Matsunaga:
Wspaniałość brzasku przekwita w godzinę,
a jednak nie różni się w istocie
od olbrzymiej sosny,
co żyje przez tysiąc. lat
Mistrz Ikkju:
Zrodzony jak sen
W tym świecie-śnie
Ja, który zniknę
Jak poranna rosa.
Ktoś modli się o jutrzejsze życie,
Choć tak bardzo jest ono ulotne.
Oto jest nawyk umysłu,
Co przeminął już wczoraj.
Natura Buddy-cóż to oznacza?
Nie-narodzenie i nie-wygaśnięcie.
Wiedz zatem, złudzeniem są
Narodziny, śmierć, odrodzenie.
-Fragmenty książki "Koło życia i śmierci"-wyb. Kaplau
środa, 25 kwietnia 2012
Współistnienie / Proszę wymów każde z moich imion
Współistnienie
Thich Nhat Hanh
Każdy, kto ma duszę poety, z łatwością dostrzeże w tej kartce
papieru unoszącą się chmurę. Bez chmury nie ma deszczu, bez deszczu nie
rosną drzewa, bez drzewa nie ma papieru. Chmura jest nieodzowna dla
zaistnienia papieru. Bez chmury nie ma papieru, więc skoro jest tutaj ta
kartka - jest także i chmura. Chmura i papier, można powiedzieć,
współistnieją.
Nadal uważnie wpatrując się w kartkę papieru, możemy dostrzec światło
słoneczne. Las nie urośnie bez słońca. Nic nie jest w stanie rosnąć bez
słońca, więc słońce musi być w tej kartce papieru. Papier i światło
słoneczne współistnieją. Jeśli będziemy wpatrywać się dalej, dostrzeżemy
drwala, który ściął drzewo i zawiózł je do papierni. Dostrzeżemy
również pszenicę, ponieważ drwal nie może pracować bez codziennej porcji
chleba, więc pszenica, która stała się jego chlebem, również jest
obecna w tej kartce papieru. Są tu również obecni ojciec i matka drwala.
Patrząc w ten sposób, widzimy, że bez tego wszystkiego nasz papier nie
mógłby istnieć. Kiedy spojrzymy jeszcze głębiej, zauważymy samych
siebie. Nie jest to trudne. Kiedy patrzymy na kartkę, wtedy staje się
ona częścią naszej percepcji. Jest w niej mój umysł i są wasze umysły.
Można powiedzieć, że w tej kartce zawiera się wszystko. Nie potrafimy
wskazać ani jednej rzeczy, której by w niej nie było. Są w niej czas i
przestrzeń, ziemia, deszcz i minerały, słońce, chmury, rzeki i ciepło.
Nie ma rzeczy, która by nie współistniała z naszą kartką papieru.
Istnieć znaczy współistnieć. Nie możemy po prostu istnieć. Musimy
współistnieć ze wszystkimi. Ta kartka papieru istnieje, ponieważ
wszystko inne istnieje.
Spróbujmy teraz jeden z trzech elementów zawrócić do jego źródła, na
przykład światło słonecznie zawrócić do Słońca. Czy możliwe będzie
istnienie tej kartki papieru? Nie, nic nie może istnieć bez Słońca.
Jeśli zawrócimy drwala do matki, również nie będziemy mieli papieru. Ten
papier jest w całości złożony z niepapierowych elementów. Jeśli
niepapierowe elementy zawrócimy do ich źródeł, nie będziemy mieli
papieru. Ta cieniutka karteczka zawiera w sobie cały wszechświat.
Proszę wymów każde z moich imion
Thich Nhat Hanh
Nie mów, że Cię opuszczam
ja przecież nadal przybywam.
Spójrz uważnie: przybywam w każdej sekundzie,
żeby zostać wiosennym pączkiem na drzewie,
maleńkim ptaszkiem o słabych skrzydełkach,
który w gnieździe uczy się śpiewać,
gąsienicą ukrytą w kwiecie,
klejnotem ukrytym w kamieniu.
Wciąż przybywam by śmiać się i płakać,
żywić nadzieję i lęk.
Rytm mojego serca odmierza narodziny i śmierć
wszelkiego istnienia.
Jestem ważką, która wylęga się z poczwarki,
i ptakiem, który przylatuje nad rzekę,
w samą porę, by zjeść ważkę.
Jestem żabką radośnie pływającą w stawie
i zaskrońcem, który cicho pełznie w trawie,
żeby pożywić się żabką - nagle zerwał się wiatr.
Jestem dzieckiem Ugandy wychudzonym do kości.
Moje nóżki są cienkie, jak pręty bambusa.
Jestem handlarzem bronią.
Sprzedaję Ugandzie śmiercionośny oręż.
Jestem dwunastoletnią dziewczynką uciekająca na łodzi
zgwałconą przez pirata.
Rzucam się w fale oceanu.
I jestem piratem, a moje serce niezdolne jest kochać,
ani rozumieć.
Jestem członkiem politbiura
w moich dłoniach spoczywa władza
i jestem człowiekiem,
który spłaca ludowi dług krwi
umierając powoli w obozie przymusowej pracy.
Moja radość jest jak wiosna,
pod jej tchnieniem kwitną kwiaty.
Mój smutek jest jak rzeka łez,
zdolna wypełnić sobą cztery oceany.
Proszę, wymień wszystkie moje prawdziwe imiona,
abym mógł naraz usłyszeć cały mój płacz i śmiech,
zobaczyć, że mój smutek i radość są jednym.
Proszę, wymień każde z moich imion
bym się przebudził,
i by otwarły się wrota mojego serca-
bramy współczucia.
ja przecież nadal przybywam.
Spójrz uważnie: przybywam w każdej sekundzie,
żeby zostać wiosennym pączkiem na drzewie,
maleńkim ptaszkiem o słabych skrzydełkach,
który w gnieździe uczy się śpiewać,
gąsienicą ukrytą w kwiecie,
klejnotem ukrytym w kamieniu.
Wciąż przybywam by śmiać się i płakać,
żywić nadzieję i lęk.
Rytm mojego serca odmierza narodziny i śmierć
wszelkiego istnienia.
Jestem ważką, która wylęga się z poczwarki,
i ptakiem, który przylatuje nad rzekę,
w samą porę, by zjeść ważkę.
Jestem żabką radośnie pływającą w stawie
i zaskrońcem, który cicho pełznie w trawie,
żeby pożywić się żabką - nagle zerwał się wiatr.
Jestem dzieckiem Ugandy wychudzonym do kości.
Moje nóżki są cienkie, jak pręty bambusa.
Jestem handlarzem bronią.
Sprzedaję Ugandzie śmiercionośny oręż.
Jestem dwunastoletnią dziewczynką uciekająca na łodzi
zgwałconą przez pirata.
Rzucam się w fale oceanu.
I jestem piratem, a moje serce niezdolne jest kochać,
ani rozumieć.
Jestem członkiem politbiura
w moich dłoniach spoczywa władza
i jestem człowiekiem,
który spłaca ludowi dług krwi
umierając powoli w obozie przymusowej pracy.
Moja radość jest jak wiosna,
pod jej tchnieniem kwitną kwiaty.
Mój smutek jest jak rzeka łez,
zdolna wypełnić sobą cztery oceany.
Proszę, wymień wszystkie moje prawdziwe imiona,
abym mógł naraz usłyszeć cały mój płacz i śmiech,
zobaczyć, że mój smutek i radość są jednym.
Proszę, wymień każde z moich imion
bym się przebudził,
i by otwarły się wrota mojego serca-
bramy współczucia.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Haiku kilka

Kilka haiku o herbacie japońskich mistrzów poezji:
"Drzemiąc na koniu
Snuję urojenia
W oddali księżyc
Herbaciane opary"
-Matsuo Basho (1644-1695)
Snuję urojenia
W oddali księżyc
Herbaciane opary"
-Matsuo Basho (1644-1695)
"zapach herbaty
po jesiennym spacerze
gorące usta"
-autor nieznany
po jesiennym spacerze
gorące usta"
-autor nieznany
I kilka moich starych, odkopanych linijek o tym wspaniałym napoju:
"Twój uśmiech w złotej kropli
oh jak dobrze jest zamienic slowo przy herbacie"
-M.K. (2011)
oh jak dobrze jest zamienic slowo przy herbacie"
-M.K. (2011)
"Przy czarce herbaty slowa haiku
czyli haiku o herbacie"
-M.K. (2011)
czyli haiku o herbacie"
-M.K. (2011)
"Łyk zielonej herbaty
w zlotym napoju
odbicie słońca"
-M.K. (2011)
w zlotym napoju
odbicie słońca"
-M.K. (2011)
Kryształki soli
na torebce herbaty
w oceanie iluzji
-M.K. (2010)
na torebce herbaty
w oceanie iluzji
-M.K. (2010)
"wspolna herbata
juz ostatniej
nocy kwietniowej"
-M.K. (2010)
juz ostatniej
nocy kwietniowej"
-M.K. (2010)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
